Jak Facebook radzi sobie z konkurencją?

Facebook kontroluje cztery najpopularniejsze aplikacje na świecie. Z Facebooka, Messengera, Whatsappa i Instagrama korzystają codziennie miliardy ludzi. Firma jest hegemonem wśród social mediów i nie zamierza tej sytuacji zmieniać. Gdy powstaje aplikacja, której funkcjonalności podobają się użytkownikom i zyskują na popularności, Facebook albo jego “podwładni” wchłaniają rywala. Legalnie – drogą kupna albo po prostu kopiując jego pomysły. I pokonując rozmiarami.

W 2012 roku Facebook kupił “niewielkiego” wówczas, użytkowanego przez około 30 milionów osób Instagrama. Obecnie użytkowników jest ponad miliard. Następnie wykupił WhatsAppa, którego wówczas używało około 500 milionów ludzi, obecnie ponad 1,5 miliarda. Można tutaj mówić o pewnego rodzaju happy-endzie, w końcu twórcy aplikacji dostali wynagrodzenie za swoje pomysły. Ale nie zawsze tak jest. 

W 2010 roku dość popularna była aplikacja Foursquare. Jej celem było oznaczanie się w lokalizacji, gdzie faktycznie znajdował się użytkownik. Dzięki temu znajdujący się w pobliżu znajomi mogli łatwiej się spotkać. Na podstawie wcześniejszych oznaczeń aplikacja rekomendowała też następne godne uwagi miejsca. Facebook chciał wykupić aplikację za 120 milionów dolarów, jednakże właściciele nie przystali na te warunki. Krótko potem na Facebooku pojawia się możliwość “meldowania się” o prawie identycznej funkcjonalności. 

W 2012 roku na popularności zyskuje Snapchat, którego ideą było zapewnienie pewnej dozy anonimowości. Aplikacja pozwalała użytkownikom na dzielenie się między sobą zdjęciami i filmikami, których “żywotność” mogła wynosić albo kilka sekund albo maksymalnie 24 godziny, a potem znikały. Nie mógł ich przypadkowo zobaczyć potencjalny pracodawca albo daleka rodzina. W 2013 roku Facebook kilkukrotnie próbuje kupić aplikację. Jednakże właściciel nie godzi się na hojne oferty i nie sprzedaje aplikacji.  W 2014 roku by “spowolnić ekspansję Snapchata” Facebook wypuszcza bardzo podobną aplikację Slingshot, jednakże nie odnosi ona wielkiego sukcesu. W 2016 roku, kiedy Snapchat ma ponad 160 milionów użytkowników, Facebook zrzuca bombę i uruchamia Instagram Stories – mało subtelną kopię konkurenta, gdzie interfejs jest praktycznie identyczny a zdjęcia również widoczne są do 24 godzin. Następnie kopiuje kolejne jego funkcje. “Filtry” są bliżniaczo podobne do snapchatowych “lenses” i tak samo pozwalają nakładać na selfies różnego rodzaju efekty. Zdjęcia wysyłane w prywatnych wiadomościach na Instagramie, tak jak w przypadku rywala, mogą znikać po paru sekundach. Była to otwarta wojna. Poprzez odwzorowywanie kolejnych funkcji Snapchata w różnych częściach swojego imperium (oprócz Instastories pojawiły się też relacje na Facebooku) gigant Marka Zuckerberga znacznie zwolnił wzrost konkurenta. Miliony ludzi, które używały Facebooka i Instagrama a nie używały Snapchata, dostały na tacy te same funkcjonalności, po co więc mieliby ściągać kolejną aplikację? W 2018 roku Instastories są ponad dwukrotnie częściej używane niż Snapchat. Facebook wygrywa wojnę. 

Kolejne przykłady są mniej spektakularne, ale równie znaczące. W 2016 roku Facebook wprowadza Marketplace, służące do wystawiania drobnych ogłoszeń sprzedażowych, którego funkcjonalność bardzo przypomina popularne w Stanach craigslist. W 2020 roku pojawiają się “pokoje w messengerze” o funkcjonalności takiej jak Zoom, czyli videochat z większą ilością osób. Coraz bardziej popularne staje się streamowanie gier na Twitchu? Facebook wprowadza dedykowaną aplikację Games, która pozwala streamerom zarobić jeszcze więcej.

Najświeższą sprawą są Instagram Reels, czyli kopia potężnego Tik-Toka wprowadzona jako funkcjonalność Instagrama. W tym przypadku Facebook ma dodatkową pomoc, ponieważ prezydent Donald Trump zapowiedział zablokowanie Tik-Toka na terenie USA, ze względu na nadużywanie danych osobowych użytkowników, więc Facebook nawet nie musi jakoś szczególnie się starać, żeby przejąć amerykańskich użytkowników Tik-Toka.

Wszystkie powyższe akcje giganta doprowadziły nawet do sytuacji, gdzie CEO Mark Zuckerberg musiał odpowiadać przed kongresem, posądzony o praktyki monopolistyczne. Czy coś to zmieni? Raczej nie. Facebook doskonale udowodnił, że poradzi sobie ze wszystkim. I choć monopol jednej spółki w takiej skali jest niebezpieczny dla gospodarki – nie możemy nic z tym zrobić a żadna władza nie może po prostu zabronić Facebookowi istnień. Wygląda więc na to, że przynajmniej w najbliższym czasie będziemy musieli pogodzić się z faktem, że Facebook prawdopodobnie skopiuje każdy pomysł, który uzna za dobry. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *